Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
***
***
zaczynam myśleć pozytywnie, właśnie od dziś, będę robić szalone rzeczy.
spróbuje od jutra.
chciałabym mieć podejście do życia jak moja mama; totalnie na lajcie. zawsze znajduje wyjście z beznadziejnych sytuacji, pozwala mi i mojemu rodzeństwu szukać samych siebie, spełniać marzenia. może dlatego nie mam żadnych radykalnych zakazów a jedyne co słyszę to prośby... podziwiam moich rodziców, tyle niesamowitych rzeczy,które dla mnie zrobili to liczba nieskończoności. ciągle coś robią.. tak. mam cudownych rodziców. są nie zastąpieni. najbardziej wdzięczna im jestem za to,że nie wypytują mnie o coś o czym nie chce gadać, natomiast jeśli chce im coś powiedzieć to zazwyczaj lecę jak ninja do nich i zaczynam gadać, czasem od rzeczy. wdzieczna jestem też za to,że jedyne smutne wspomnienie z dzieciństwa to takie,że płacze,bo Witek nie chciał mi dać miniaturkę kombajna. ale siedziałam i płakałam tacie na kolanach a ten na siłę chciał mnie rozśmieszyć, doskonale pamiętam jak robił głupie miny, opowiadał mi,że jak przestane płakać to on pójdzie do Witka i przyniesie mi ten kombajn. tak, obiecał i dotrzymał słowa ^^
miałam inne dzieciństwo niż reszta moich rówieśników, otóż w wieku 6 lat okazało się,że mam zeza i astygmatyzm. jeździłam do Krakowa co dziennie przez 3-4 lata na leczenie. po szkole zaraz jechałam do krk, wracałam ok 19, tak na prawdę to bawiłam się tylko weekendami, z nauką nie było problemu..
gorzej jednak było ogólnie w szkole. choć wszyscy w klasie wiedzieli,że mam chore oczy i nikt nie śmiał się z wielkiego plastra naklejonego na oko to i tak było mi źle. wyglądałam w tym plastrze jak potwór. nosiłam go od poniedziałku do soboty wieczorem kiedy sie kąpałam, robiłam wszystko,żeby go zmoczyć i żeby mi sie "sam" odkleił, tym sposobem wywalczyłam sobie wszystkie niedziele bez plastra;) mama oczywiście wiedziała,że strasznie się głowie nad tym co by tu zrobić żeby go odkleić:)
naszło mnie na te wspomnienia bo na prawdę wiele dla mnie znaczą. rodzice zawsze przez to,że po prostu byli, budowali mi świat, w którym pozwalali mi walczyć samodzielnie z problemami ale zawsze stali blisko "jak by czasem.."
pozytywne wspomnienia pozytywnie mnie nastawiają.
jak to jest,że człowiek nie docenia ludzi,których ma w około?
ja muszę to zmienić. zacznę doceniać to co mnie otacza. szczególnie ludzi.
uwielbiam w prost kocham marzyć. wszędzie, ciągle to robię, gdy idę,leżę,piję herbatę,jem śniadanie,myję zęby,jak się uczę,kąpię... w sumie to ciągle.
o wszystkim marzę ;) uwielbiam marzyć ;) mam zamiar właśnie zacząć ^^ tak więc idę ^^
wpis z profilu BUKI na facebooku,który mnie rozpiepszył od środka Xd